O Babci Mleczkowej

 

O babci Mleczkowej i duchach w kominie | O babci Mleczkowej i janiołach
O babci Mleczkowej i świętojańskich skarbach

O Babci Mleczkowej i duchach w kominie

Działo się to w parę lat po utworzeniu rezerwatu przyrody "Nietlickie Bagno". Rezerwat utworzono dla ochrony żurawi, cietrzewi i przepięknych łąk. Na wiosnę zjeżdżaliśmy całą grupą ornitologów w okolice Zastrużnego i Cierzpięt na wiosenne liczenie ptaków. Wszyscy starzy znajomi. Ale tym razem przywieźliśmy nowicjusza - Bogusia. Boguś był szczuplutkim studentem w okularach, okropnie rozkochanym w ptakach.

Jednego razu wróciliśmy późnym wieczorem z Nietlic, ubłoceni, zmęczeni, głodni jak wilki i szczęśliwi. Po kąpieli i zmianie ubrań rozsiedliśmy się przy stole, który nasi gospodarze suto zastawili. Przy herbacie i doskonałym cieście drożdżowym, który upiekła gospodyni, zaczęły się opowieści. Zazwyczaj gromadzono się wtedy przy rozpalonym kominku, ale tym razem okazało się to niemożliwe, ze względu na kawczą rodzinę, która zagnieździła się w kominie. Gospodarze mówili, że na jesieni założą specjalną kratkę na wylocie komina, żeby w przyszłości uniknąć takich uciążliwych lokatorów. Chyba przy okazji rozmów o sowach, pojawił się temat mazurskich duchów. Każdy znał jakąś opowieść z tej dziedziny, a i gospodarze dorzucili swoje.

Otóż Babcia Mleczkowa ciągle im przykazywała: "dom od złego odczynić". Chodziło o to, że zanim nasi gospodarze ten dom kupili, stał on przez parę lat niezamieszkały. A w taki opuszczony dom to się "złośliwy kłobuk wdaje" w postaci czarnego psa lub co gorzej czarnej kury skrzeczącej strasznym głosem. Już nawet dla świętego spokoju chcieli odczynić, ale nie mogli nikogo znającego się na rzeczy znaleźć. W dodatku nic złego się nie działo, więc zostało jak było. Babcia Mleczkowa mruczała, że złe się przyczaiło i tylko czeka na okazję no, a wtedy...

Uśmieliśmy się wszyscy i rozeszli do pokoi, bo następnego dnia trzeba było wcześnie wstać i iść w teren. Rano obudził nas rozpaczliwy krzyk Bogusia. Znaleźliśmy go, z przerażeniem wpatrującego się w kominek i bełkoczącego coś o duchach, smętkach i kłobukach. Rzeczywiście z kominka dobywały się jakieś nieziemskie bulgoty, połączone z diabolicznymi chichotami. Potem coś z szumem i łomotem zaczęło zjeżdżać w dół komina. Boguś jęcząc rozpaczliwie rzucił się do ucieczki. Jak na komendę ryknęliśmy śmiechem. Wytłumaczyliśmy nieszczęśnikowi, że ten bulgoczący koszmarny chichot to głodne młode kawki, a szumiący łomot w kominie, to ich rodzice lecący ze "śniadaniem". Pocieszyliśmy zawstydzonego Bogusia, że nie jego pierwszego odgłosy kawczego życia rodzinnego omal nie przyprawiły o atak serca, z przerażenia. Boguś został stałym uczestnikiem naszej grupy odwiedzającej Nietlice, ale na kominek już zawsze spoglądał nieufnie.

Roj



              
  kontakt | mapa strony | wykonanie i prowadzenie strony
aktualności | forum orzyskie sprawy | wieści orzyskie
12-250 Orzysz
Adres - ul. 22 Lipca 15
Biuro - ul. Wojska Polskiego 2/11
e-mail: msal@orzysz.org.pl
tel. 796 140 648

Orzysz 2010 - 2015